Siedziałam i dumałam nad czymś - co pozwoliłoby mi określić,
jak się zmagamy z prostym dniem - naszym dniem.
Co się w nim dzieje, co robimy...
Czy pokazać zdjęcie? Czy napisać list? Jak się czujemy w tej roli codzienności...
Napisałam więc "wierszyk", chyba oddaje to z czym mamy do czynienia i pokazuje - dlaczego tak jest, po co.
Trudności codzienne już znamy,
Bo dziecko do snu właśnie utulamy.
Dziecko choć instrukcji nie posiada,
Łatwiejsze jest w obsłudze niż przyjezdna parada.
Choć zmagań mamy bardzo wiele,
Znają je z opowiadań nasi przyjaciele.
Nasz syn biega tu i tam,
Na rynku zna każdy kram.
Spacery odbywamy bardzo szybko,
Bo prędki jest jakby był w wodzie wyścigową rybką.
I nawet żółwie tempo Mamy,
Nie zwalnia jego rowerowej ramy.
I lody wędrują na tapicerce,
Bo dziecię twierdzi, że życie jest śmietankowe wielce.
Gdzieś znowu bluzka w rosole,
Bo chciałby nakarmić narysowaną na niej "Jolę".
Już nie wspomnę o kołtunach w mych włosach,
Bo podobno dodają uroku niczym na trawie poranna rosa.
Ach! Czymże byłoby nasze proste życie?
Powiedzcie, proszę mi rodzice.
Niczym! Bo bez tego biegania,
Nie byłoby hałasowania.
Nie byłoby siniaków wielu,
Co uczą, że trzeba polegać na przyjacielu.
I nie byłoby tych łez krokodylich,
Co zapisują się w naszej życiowej chwili.
Nie spotkalibyśmy też zająca w trawie,
Co fika i nerwowo kwiatki dziabie.
Nie znaleźlibyśmy też wolnej minuty,
By prostować w zepsutej zabawce druty.
Nie byłoby nas moi mili,
Gdyż chcemy by dzieci "mamo i tato" do NAS mówili.
Nasze życie - nie wyobrażam sobie życia bez naszego Syna, codziennie budzi się rano i obdarowuje mnie uśmiechem. Szalenie szczerym, cudownym...naturalnym!
czwartek, 15 sierpnia 2013
łapiemy lato!
Dziś z rana przysiadłam do maszyny, chciałabym jeszcze odrobiny słońca!! Lata!
W tym roku wyjątkowo lato było cieplutkie i fajne, czasem męczące ale lepsze to niż zima, teraz nastały szare i bure dni...
oby takich jak najmniej, aby je przepędzić uszyłam krótkie bawełniane spodenki z regulacją w pasie.
znalazłam to...co mi się podoba i odpędza mnie od tego zżeracza czasu - komputer&internet! a przy okazji Synek też ma korzyść ;)
a owoc popołudniowego przesiedzenia chwili przy maszynie:
W tym roku wyjątkowo lato było cieplutkie i fajne, czasem męczące ale lepsze to niż zima, teraz nastały szare i bure dni...
oby takich jak najmniej, aby je przepędzić uszyłam krótkie bawełniane spodenki z regulacją w pasie.
znalazłam to...co mi się podoba i odpędza mnie od tego zżeracza czasu - komputer&internet! a przy okazji Synek też ma korzyść ;)
a owoc popołudniowego przesiedzenia chwili przy maszynie:
wtorek, 13 sierpnia 2013
Odważyłam się :)
Cały czas dumałam, wypierałam się...i wręcz pragnęłam - uszyć coś.
Czasami chyba wiele mam marzy o tym aby wydziergać coś dla przyszłego dziecka albo...tego które już mamy.
Ja z tym zamiarem chodziłam, wręcz pałętałam się BARDZO DŁUGO. W końcu odważyłam się.
Stwierdziłam, że chciałabym uszyć spodnie...takie z niskim krokiem, typu baggy - bo takie mi się podobają u dzieciaczków. Ważne - byle dresowe, mięciutkie i milutkie...aaaa i kolorowe.
Miesiąc temu myślałam o materiałach ale...zrezygnowałam - w końcu tydzień temu zakupiłam kolorowe, mniej kolorowe...i bardzo milutkie.
A dzisiaj...usiadłam, tata pierwszy - coś zszył, dał mi pieluchę i zapowiedział "masz ucz się...może wyjdzie".
Usiadłam na 5 sekund - Grześ mnie ściągnął, nawinął mi na szpulkę nitkę. Odłożyliśmy ... tak więc uznałam, że nic z tego nie będzie.
O 15 stwierdziłam, że skoro pociecha poszła spać ... to zasiądę i coś spróbuję, wyjęłam zakupiony materiał - skoro nie umiem szyć to i tak się zmarnuje leżąc ... to po co ma leżeć, zmarnuję go na przeszywaniu!!!
O 18 wyszło! WYSZŁO WYSZŁO....spodnie gotowe :) jestem dumna...nie wiem jak to zrobiłam...bo nawet wycinałam na "oko" a nie z wykroju jakiego czy od linijki.
JESTEM DUMNA :D choć nie są cudem nad cudy...to jednak duma mnie rozpiera - pierwszy raz w życiu coś uszyłam na maszynie i ... w miarę wyszło.
Czasami chyba wiele mam marzy o tym aby wydziergać coś dla przyszłego dziecka albo...tego które już mamy.
Ja z tym zamiarem chodziłam, wręcz pałętałam się BARDZO DŁUGO. W końcu odważyłam się.
Stwierdziłam, że chciałabym uszyć spodnie...takie z niskim krokiem, typu baggy - bo takie mi się podobają u dzieciaczków. Ważne - byle dresowe, mięciutkie i milutkie...aaaa i kolorowe.
Miesiąc temu myślałam o materiałach ale...zrezygnowałam - w końcu tydzień temu zakupiłam kolorowe, mniej kolorowe...i bardzo milutkie.
A dzisiaj...usiadłam, tata pierwszy - coś zszył, dał mi pieluchę i zapowiedział "masz ucz się...może wyjdzie".
Usiadłam na 5 sekund - Grześ mnie ściągnął, nawinął mi na szpulkę nitkę. Odłożyliśmy ... tak więc uznałam, że nic z tego nie będzie.
O 15 stwierdziłam, że skoro pociecha poszła spać ... to zasiądę i coś spróbuję, wyjęłam zakupiony materiał - skoro nie umiem szyć to i tak się zmarnuje leżąc ... to po co ma leżeć, zmarnuję go na przeszywaniu!!!
O 18 wyszło! WYSZŁO WYSZŁO....spodnie gotowe :) jestem dumna...nie wiem jak to zrobiłam...bo nawet wycinałam na "oko" a nie z wykroju jakiego czy od linijki.
JESTEM DUMNA :D choć nie są cudem nad cudy...to jednak duma mnie rozpiera - pierwszy raz w życiu coś uszyłam na maszynie i ... w miarę wyszło.
poniedziałek, 12 sierpnia 2013
Dobrej nocy...
Wieczorem zaskoczył mnie swoją obecnością listonosz - przyniósł paczkę (w piątek zamawiałam książki z Naszej Księgarni)...
tak więc dziś wybór należy do Grzesia...
tak więc dziś wybór należy do Grzesia...
niedziela, 11 sierpnia 2013
Apetyt na nudę...
Czasami, choć pogoda nie jest przykra - a jednak niejednoznaczna, mam chęć na przebywanie w kuchni.
W sumie chyba skłamałam, uwielbiam przebywać w kuchni w pogodę i niepogodę...choć ostatnio miewałam gorsze i lepsze dni.
Tęskno za swoją kuchnią, tęskno bardzo...
a weekend to był czas pichcenia! Uwielbiam to, o tak!
Szczególnie gdy Grześ kręci się i pomaga, a Tata przygląda się z zaciekawieniem a nawet i sam nam pomoże...o tak tak, tak jest przyjemnie.
Prosty przepis na nudę - ugotować coś smacznego! Polecam ;)
ps. ostatnio zakręciły mnie pomysły na spodenki typu baggy, zakupiłam dla siebie, Taty i Grzesia koszulki na Tybopi.pl i dla siebie i Grzesia spodnie u hobibobi, czekam na fajną okazję gdzie będziemy mogli ubrać się tak samo...to istne szaleństwo zważając na to...że nigdy nie lubiłam ubierać się podobnie do mamy ;) (SYN MNIE ZNIENAWIDZI! ALE RAZ NIE ZAWSZE)
co do spodni, jeszcze jedne zakupiliśmy na pufpuf.eu równie fajne i wygodne...zaczynam zastanawiać się nad możliwością uszycia czegoś samemu...ale chyba nie jestem utalentowanym człowiekiem choć czasem nieleniwym co może sprawiać że coś potrafię zrobić.
Koszulki ze sklepu Tybopi:
spodnie hobibobi:
i jeszcze jedne od pufpuf :)
z uwielbieniem patrzę na ciuszki...że też kiedyś takich cudowności nie było - a może czekały aż ja zostanę mamą ;)...zgubne to dla portfeli ludzi...oj zgubne!
W sumie chyba skłamałam, uwielbiam przebywać w kuchni w pogodę i niepogodę...choć ostatnio miewałam gorsze i lepsze dni.
Tęskno za swoją kuchnią, tęskno bardzo...
a weekend to był czas pichcenia! Uwielbiam to, o tak!
Szczególnie gdy Grześ kręci się i pomaga, a Tata przygląda się z zaciekawieniem a nawet i sam nam pomoże...o tak tak, tak jest przyjemnie.
Prosty przepis na nudę - ugotować coś smacznego! Polecam ;)
ps. ostatnio zakręciły mnie pomysły na spodenki typu baggy, zakupiłam dla siebie, Taty i Grzesia koszulki na Tybopi.pl i dla siebie i Grzesia spodnie u hobibobi, czekam na fajną okazję gdzie będziemy mogli ubrać się tak samo...to istne szaleństwo zważając na to...że nigdy nie lubiłam ubierać się podobnie do mamy ;) (SYN MNIE ZNIENAWIDZI! ALE RAZ NIE ZAWSZE)
co do spodni, jeszcze jedne zakupiliśmy na pufpuf.eu równie fajne i wygodne...zaczynam zastanawiać się nad możliwością uszycia czegoś samemu...ale chyba nie jestem utalentowanym człowiekiem choć czasem nieleniwym co może sprawiać że coś potrafię zrobić.
Koszulki ze sklepu Tybopi:
spodnie hobibobi:
i jeszcze jedne od pufpuf :)
z uwielbieniem patrzę na ciuszki...że też kiedyś takich cudowności nie było - a może czekały aż ja zostanę mamą ;)...zgubne to dla portfeli ludzi...oj zgubne!
środa, 7 sierpnia 2013
The Tall Ships Races - part 2
Niezwykle jestem zaskoczona! wygrałam gadżety z logo The tall ships races...
Ucieszyłam się - przyznam, gdy pisałam odpowiedź na pytanie, które padło w TV stwierdziłam - że z pewnością nic nie wygram, ale tak bardzo chciałam - choć raz coś wygrać.
Udało się, dzisiaj otrzymałam maila, wracając do domu podreptałam do budynku telewizji odebrać nagrodę (podśmiewając pod nosem, że to pewnie będzie długopis - bo nie wsłuchiwałam się w to co Pan w telewizorze mówił).
Ku mojemu zdziwieniu torba pełna gadżetów - WOW!
Otrzymałam:
- breloczek,
- czapkę z daszkiem,
- koszulkę,
- zdjęcia statków,
- kubek,
- torbę.
Dziękuję bardzo! Od razu przyjemniej zaczął się dzień :)
Nadal nie mogę się zmotywować do przejrzenia wszystkich zdjęć i wybrania kilku do wrzucenia tutaj. A wydaje mi się, że jest z czego wybierać. Czy wspominałam już, że bardzo miło wspominam te kilka ostatnich dni? Szczecin tętnił życiem...mógłby tak już na zawsze.
Tylko na jeden statek udało nam się wejść - Cuauhtémoc - szczęśliwie, że w poniedziałek kolejka nie była ogromna i szybko zniknęła gdzieś za nami...
Załoga statku Cuauhtémoc.
kolejne zdjęcia z parady:
Pięknie to wyglądało :)
Ucieszyłam się - przyznam, gdy pisałam odpowiedź na pytanie, które padło w TV stwierdziłam - że z pewnością nic nie wygram, ale tak bardzo chciałam - choć raz coś wygrać.
Udało się, dzisiaj otrzymałam maila, wracając do domu podreptałam do budynku telewizji odebrać nagrodę (podśmiewając pod nosem, że to pewnie będzie długopis - bo nie wsłuchiwałam się w to co Pan w telewizorze mówił).
Ku mojemu zdziwieniu torba pełna gadżetów - WOW!
Otrzymałam:
- breloczek,
- czapkę z daszkiem,
- koszulkę,
- zdjęcia statków,
- kubek,
- torbę.
Dziękuję bardzo! Od razu przyjemniej zaczął się dzień :)
Nadal nie mogę się zmotywować do przejrzenia wszystkich zdjęć i wybrania kilku do wrzucenia tutaj. A wydaje mi się, że jest z czego wybierać. Czy wspominałam już, że bardzo miło wspominam te kilka ostatnich dni? Szczecin tętnił życiem...mógłby tak już na zawsze.
Tylko na jeden statek udało nam się wejść - Cuauhtémoc - szczęśliwie, że w poniedziałek kolejka nie była ogromna i szybko zniknęła gdzieś za nami...
Załoga statku Cuauhtémoc.
kolejne zdjęcia z parady:
Pięknie to wyglądało :)
wtorek, 6 sierpnia 2013
The Tall Ships Races part 1
W Szczecinie odbyła się pewna impreza...
w zasadzie dziś dopiero oficjalnie zamykana.
Impreza...a może wydarzenie roku? Być może, bo działo się wiele i nie chodzi wcale o same wypadki - ale i o organizację ;-).
W piątek odbyło się powitanie żaglowców, nie obyło się bez małych "otarć". Pogoda była obiecująca, może zbyt, bo gdy w sobotę wybraliśmy się aby pokazać żaglowce synkowi...żar z nieba lał się prosto na nas. Wołać się chciało ZADASZENIA...WODY! WIĘCEJ WODY! żeby to morze było to skok od razu w odzieży by był zaliczony, a morza nie ma to tylko woda w butelkach i sorbety (ble!).
A stoisk...niezliczona masa! piwo, obwarzanki, soki, lody...oscypki, nawet znalazły się specjały litewskie i paski do spodni wśród innych dziwactw.
Sama radość dla dzieci, ale nie tylko ... teraz zostały tylko zdjęcia i wspomnienia z kolorowych dni :)...
Chciałabym bardzo, żeby w Szczecinie częściej bywały takie wydarzenia, przypływały tak piękne statki i tętniło życie!
Gra (pięknie i z detalami przedstawione najpiękniejsze budowle Szczecina) - strefa animacji dla dzieci
Hostessy z PKO BP zajmowały się "makijażem" dziecięcym ;) nieodpłatnie, mój kotek był wniebowzięty
Nissan również zadbał o to, aby dzieci się nie nudziły podczas gdy starsi oglądali samochody i oferty :)
Możliwość odbycia rejsu - towarzyszyły nam cudne koszulki Tybopi.pl ! Obłędne są a przynajmniej ja się czułam obłędnie ;-) (bardzo dobre jakościowo - i spełniły swoją rolę)
a na koniec...gdy już się zbieraliśmy, zdałam sobie sprawę, że jeszcze nie było parady, w pędzie strusim dotarłam i zdjęć trochę napstrykałam (pomijam zachowanie ludzi gdzie ktoś krzyczał mi za plecami, że też chce zdjęcia a druga osoba i trzecia wchodziły mi przed obiektyw machając ręką z aparatem i robiąc zdjęcia na oślep). Jestem świadoma, że każdy chce zdjęcia...ale wystarczy się dogadać...tak więc chowając się między nogami gapiów ... pstrykałam.
więcej zdjęć w kolejnym poście...
cdn ;-)
w zasadzie dziś dopiero oficjalnie zamykana.
Impreza...a może wydarzenie roku? Być może, bo działo się wiele i nie chodzi wcale o same wypadki - ale i o organizację ;-).
W piątek odbyło się powitanie żaglowców, nie obyło się bez małych "otarć". Pogoda była obiecująca, może zbyt, bo gdy w sobotę wybraliśmy się aby pokazać żaglowce synkowi...żar z nieba lał się prosto na nas. Wołać się chciało ZADASZENIA...WODY! WIĘCEJ WODY! żeby to morze było to skok od razu w odzieży by był zaliczony, a morza nie ma to tylko woda w butelkach i sorbety (ble!).
A stoisk...niezliczona masa! piwo, obwarzanki, soki, lody...oscypki, nawet znalazły się specjały litewskie i paski do spodni wśród innych dziwactw.
Sama radość dla dzieci, ale nie tylko ... teraz zostały tylko zdjęcia i wspomnienia z kolorowych dni :)...
Chciałabym bardzo, żeby w Szczecinie częściej bywały takie wydarzenia, przypływały tak piękne statki i tętniło życie!
Gra (pięknie i z detalami przedstawione najpiękniejsze budowle Szczecina) - strefa animacji dla dzieci
Hostessy z PKO BP zajmowały się "makijażem" dziecięcym ;) nieodpłatnie, mój kotek był wniebowzięty
Nissan również zadbał o to, aby dzieci się nie nudziły podczas gdy starsi oglądali samochody i oferty :)
Możliwość odbycia rejsu - towarzyszyły nam cudne koszulki Tybopi.pl ! Obłędne są a przynajmniej ja się czułam obłędnie ;-) (bardzo dobre jakościowo - i spełniły swoją rolę)
a na koniec...gdy już się zbieraliśmy, zdałam sobie sprawę, że jeszcze nie było parady, w pędzie strusim dotarłam i zdjęć trochę napstrykałam (pomijam zachowanie ludzi gdzie ktoś krzyczał mi za plecami, że też chce zdjęcia a druga osoba i trzecia wchodziły mi przed obiektyw machając ręką z aparatem i robiąc zdjęcia na oślep). Jestem świadoma, że każdy chce zdjęcia...ale wystarczy się dogadać...tak więc chowając się między nogami gapiów ... pstrykałam.
więcej zdjęć w kolejnym poście...
cdn ;-)
Subskrybuj:
Posty (Atom)





