Ostatnio narzekałam na brak atrakcji książkowych, dotarły do nas wspaniałe osoby, które zorganizowały dla Szczecina targi...
Po targach chciałam czegoś jeszcze...i jakimś przypadkiem trafiłam na stronę Naszej Księgarni.
Już od dawna byłam fanką "Poczytaj mi, mamo" tak więc mój partner sprezentował mi dwa nowe wydania zbiorów z bajkami.
Kusząco przyglądałam się trzeciemu wydaniu, poprosiłam nawet o nie, ale ... przeszło chyba koło ucha - a może i dobrze.
Na początku lipca przejrzałam stronę Naszej Księgarni i dostrzegłam "wyprzedaże" i zakładkę z "książkami lekko uszkodzonymi".
Wydanie "Poczytaj mi, mamo" księga trzecia - za 25zł - jak miałam odmówić!
Trochę byłam jednak przerażona tym działem...czy aby na pewno książki są w stanie dobrym?
Jednak - kto nie ryzykuje ten nie ma, zamówiłam "Poczytaj mi, mamo" księgę trzecią i kilka innych.
Zamówienia dokonałam 3 lipca...dzisiaj dostarczono przesyłkę poprzez Pocztę Polską - czyli nie czekałam długo...juppi!
A nie mogłam się doczekać :) chciałam sprawdzić, czy faktycznie książki będą podniszczone?
Ku mojemu zdziwieniu...w zasadzie...NIC nie dostrzegłam, może te w miękkiej okładce "ćwiczenia" są delikatnie...bardzo delikatnieugięte, ale nie jest to zauważalne.
Oczywiście, jestem przeszczęśliwa - posiadam kilka książek za pieniądze za które miałabym może dwie?
Poniżej zakupione książki:
1. "Poczytaj mi, mamo" księga trzecia - zakup za 25zł
2. "Pitu i Kudłata idą na całość" - za 10zł
3. "Akademia detektywa pozytywki" - za 3zł jedna sztuka
4. "Mądrości z doliny Muminków" - zakupiona za 8zł
5. "KrUlewna Śnieżka" - za 15zł
Jestem na prawdę zadowolona!
Polecam - pojawiają się co jakiś czas nowe propozycje w dziale wyprzedaży i "książek lekko uszkodzonych" - warto, w przyszłym miesiącu znów zawitam do Naszej Księgarni.
poniedziałek, 8 lipca 2013
czwartek, 4 lipca 2013
Gorący i szybki dzień...z Bondem
Cudowny dzień...właściwie poranek - stwierdziłam, że to doskonała chwila na wyjście z dzieckiem.
Było pochmurno, momentami przejaśnienia...szybko MYK MYK zerknęłam na telefon w pogodę - tam zaś MAX 21 STOPNI!
Myślę...myślę - idziemy! Ja w jumpsuit, Syn w jeansowe shorty i t-shirt...
w pierwszej chwili po wyjściu z domu zaklinałam w myślach to...dlaczego tak nas ubrałam - toż to istny piekarnik!
Czasami powiew wiatru, znów pochmurno - trochę cienia i chłodzik...
Nie było czasu na powroty i przebieranki, naszym ratunkiem były GALERIE HANDLOWE
N I E L U B I Ę ... bardzo nie lubię łażenia po sklepach, naszymi atrakcjami więc zawsze są jakieś górne piętra z jedzeniem oraz zabawki.
Jedynie gdzie potrafię zapuścić się na dłuższą chwilę (Tak...niektórzy wiedzą ile ta chwila trwa) to TK MAXX...to też tam popędziliśmy,
w międzyczasie jadąc również na dworzec obejrzeć przez moment pociągi.
Autobus klimatyzowany - a klimatyzacja...wyłączona, litości dla ludzi i zwierząt jadących autobusami! To straszne...czułam jak powoli
zamieniam się w jedną mokrą kluskę.
W TK ulubionym działem syna jest oczywiście oprócz butów - dział z zabawkami, tam zapuszcza się jojcząc o kolejną zabawkę do kolekcji
matka nie odmówi, a w domu ojciec grozi palcem patrząc na stertę upchanych zabawek tu i tam!
I znów matka jak potulny baranek wrzuciła do koszyka zabawkę, jednak .... to nie zwykła zabawka!
TO ASTON MARTIN JAMES'A BONDA - produkt firmy Toy State... gadżet nad gadżety, auto nad autami.
Kilka słów o nim...koszt to 40zł...w porównaniu do wielu innych samochodów które kupowałam tej wielkości - to cena bardzo pozytywna.
BA! nie rozwalił się, nie odpadło nic - jest wytrzymały, do tego baaardzo ciekawy.
Posiada trzy przyciski - jeden to klakson, drugi muzyka, trzeci to napęd - po chwili "warczenia" przejeżdża kilka metrów z piskiem opon.
A jaki piękny...ach!
Samochodzik (i kilka innych, bo są również sterowane) został stworzony w 2012 roku z okazji 50 rocznicy filmu "James Bond".
Jest bardzo dobrze wykonany, dźwięki nie skrzeczą...po prostu sam zachwyt :) - tym większy, że podobał mi się film "Skyfall".
Można zakupić na amazon: http://www.amazon.co.uk/James-Bond-Aston-Martin-Motorised/dp/B008YC6MKS/ref=sr_1_1?ie=UTF8&qid=1372967137&sr=8-1&keywords=aston+martin
Było pochmurno, momentami przejaśnienia...szybko MYK MYK zerknęłam na telefon w pogodę - tam zaś MAX 21 STOPNI!
Myślę...myślę - idziemy! Ja w jumpsuit, Syn w jeansowe shorty i t-shirt...
w pierwszej chwili po wyjściu z domu zaklinałam w myślach to...dlaczego tak nas ubrałam - toż to istny piekarnik!
Czasami powiew wiatru, znów pochmurno - trochę cienia i chłodzik...
Nie było czasu na powroty i przebieranki, naszym ratunkiem były GALERIE HANDLOWE
N I E L U B I Ę ... bardzo nie lubię łażenia po sklepach, naszymi atrakcjami więc zawsze są jakieś górne piętra z jedzeniem oraz zabawki.
Jedynie gdzie potrafię zapuścić się na dłuższą chwilę (Tak...niektórzy wiedzą ile ta chwila trwa) to TK MAXX...to też tam popędziliśmy,
w międzyczasie jadąc również na dworzec obejrzeć przez moment pociągi.
Autobus klimatyzowany - a klimatyzacja...wyłączona, litości dla ludzi i zwierząt jadących autobusami! To straszne...czułam jak powoli
zamieniam się w jedną mokrą kluskę.
W TK ulubionym działem syna jest oczywiście oprócz butów - dział z zabawkami, tam zapuszcza się jojcząc o kolejną zabawkę do kolekcji
matka nie odmówi, a w domu ojciec grozi palcem patrząc na stertę upchanych zabawek tu i tam!
I znów matka jak potulny baranek wrzuciła do koszyka zabawkę, jednak .... to nie zwykła zabawka!
TO ASTON MARTIN JAMES'A BONDA - produkt firmy Toy State... gadżet nad gadżety, auto nad autami.
Kilka słów o nim...koszt to 40zł...w porównaniu do wielu innych samochodów które kupowałam tej wielkości - to cena bardzo pozytywna.
BA! nie rozwalił się, nie odpadło nic - jest wytrzymały, do tego baaardzo ciekawy.
Posiada trzy przyciski - jeden to klakson, drugi muzyka, trzeci to napęd - po chwili "warczenia" przejeżdża kilka metrów z piskiem opon.
A jaki piękny...ach!
Samochodzik (i kilka innych, bo są również sterowane) został stworzony w 2012 roku z okazji 50 rocznicy filmu "James Bond".
Jest bardzo dobrze wykonany, dźwięki nie skrzeczą...po prostu sam zachwyt :) - tym większy, że podobał mi się film "Skyfall".
Można zakupić na amazon: http://www.amazon.co.uk/James-Bond-Aston-Martin-Motorised/dp/B008YC6MKS/ref=sr_1_1?ie=UTF8&qid=1372967137&sr=8-1&keywords=aston+martin
sobota, 29 czerwca 2013
Cafe Mimi w Szczecinie
Wspomnę o nowo powstałej kawiarni w Szczecinie.
Bardzo lubię miejsca przyjazne dzieciom - to też chciałabym promować i wpierać duchowo takie lokale.
W Cafe Mimi jest baaaardzo przyjemnie i przytulnie, przekonałam się o tym nie tylko ja. Mój Synek nie chciał wyjść stamtąd :).
Oczywiście na plus wnętrze - bardzo ciepłe, miłe i delikatne, bez zbędnych rażących kolorków. Za to w kąciku zabaw dla dzieci milutki dywan i sporo zabawek.
W toalecie przewijak - również przyjemnie i czysto. Jest miejsce na wózek, a nawet kilka ;).
Organizują urodziny, również świetne warsztaty dla mam i dzieciaczków. Sesje zdjęciowe gdzie za na prawdę niewielką kwotę można uzyskać kilka zdjęć na maila i jedno wywołane.
Bardzo, bardzo chciałabym aby w Szczecinie powstało dużo takich miejsc. Brakowało mi miejsca na wypicie owocowego shake lub ciepłej herbaty gdzie i moje dziecko miałoby możliwość spędzić miło czas. Chyba każda mama chciałaby tego samego.
Byłam w tym miejscu kilka razy a wiem, że będę tam powracać...przyjemna obsługa, czysto, miło...i wesoło - bo jakby miało nie być wesoło gdy tyle małych stópek może tam biegać!
Oto zdjęcia z pierwszych naszych warsztatów - z okazji DNIA MAMY. Nie muszę mówić - że Grzesiu był wniebowzięty ... jak poszliśmy do domu to wszystkim pokazywał, że ZROBIŁ SAM (no prawie :) ) LAURKĘ :).
Kolejne z przedstawienia "Koziołek Pacanołek" - dziękuję bardzo ... to jest cudowne i rozwijające dla naszych pociech!
Bardzo lubię miejsca przyjazne dzieciom - to też chciałabym promować i wpierać duchowo takie lokale.
W Cafe Mimi jest baaaardzo przyjemnie i przytulnie, przekonałam się o tym nie tylko ja. Mój Synek nie chciał wyjść stamtąd :).
Oczywiście na plus wnętrze - bardzo ciepłe, miłe i delikatne, bez zbędnych rażących kolorków. Za to w kąciku zabaw dla dzieci milutki dywan i sporo zabawek.
W toalecie przewijak - również przyjemnie i czysto. Jest miejsce na wózek, a nawet kilka ;).
Organizują urodziny, również świetne warsztaty dla mam i dzieciaczków. Sesje zdjęciowe gdzie za na prawdę niewielką kwotę można uzyskać kilka zdjęć na maila i jedno wywołane.
Bardzo, bardzo chciałabym aby w Szczecinie powstało dużo takich miejsc. Brakowało mi miejsca na wypicie owocowego shake lub ciepłej herbaty gdzie i moje dziecko miałoby możliwość spędzić miło czas. Chyba każda mama chciałaby tego samego.
Byłam w tym miejscu kilka razy a wiem, że będę tam powracać...przyjemna obsługa, czysto, miło...i wesoło - bo jakby miało nie być wesoło gdy tyle małych stópek może tam biegać!
Oto zdjęcia z pierwszych naszych warsztatów - z okazji DNIA MAMY. Nie muszę mówić - że Grzesiu był wniebowzięty ... jak poszliśmy do domu to wszystkim pokazywał, że ZROBIŁ SAM (no prawie :) ) LAURKĘ :).
Kolejne z przedstawienia "Koziołek Pacanołek" - dziękuję bardzo ... to jest cudowne i rozwijające dla naszych pociech!
II Szczecińskie Spotkania z Książką dla Dzieci i Młodzieży
UWIELBIAM...UWIELBIAM...U w i e l b i a m takie spotkania, pomysły i działania.
Rozmawiając z koleżanką o targach książki jakie miały miejsce jakiś czas temu we Wrocławiu - byłam zazdrosna, tak bardzo pragnęłam by i książki przybyły do nas...nie wspominając o tym jak bardzo chciałam by moje dziecko chciało pójść ze mną gdzieś gdzie razem moglibyśmy powertować strony i przejrzeć pozycje książek - które byłyby dla nas doskonałą rozrywką na wieczorne wylegiwania.
Moja zazdrość nie miała końca, aż wreszcie odczytałam na pewnej stronie internetowej, że Szczecin nie jest jednak taki pokrzywdzony...bo pomysł miały Panie ... a nie tylko pomysł był im potrzebny ale i ...organizacja! Brawo - dziękuję bardzo w imieniu swoim i Syna!
I cóż ja mogę rzec w tej sprawie - szliśmy dość opornie, gdyż Syn odmówił chęci spacerowania, to też pomógł nam wózek...uff. Dojechaliśmy (tu też ja dotarłam na własnych dwóch nogach...) do Pleciugi, spoglądając z zachwytem na rodziców wychodzących z budynku z książeczką...bądź całą wieżyczką z książek. Wyszarpując kilka pieniążków ze słynnej ściany płaczu pobiegliśmy czym prędzej do książek.
Jakie one piękne! Wiele z nich już widziałam, bądź też posiadaliśmy albo i są nadal skryte w zakamarkach naszego mieszkanka. Z ogromną przyjemnością wertowałam strony, przeglądałam okładki - i gdybym mogła...przysięgam, że wzięłabym wszystkie.
Magia pięknych kolorów i obrazków sprawiła, że sama zachciałam być posiadaczką książek. Skusiliśmy się z Grzesiem na trzy z nich. Każda z innego wydawnictwa. I gdyby nie to, że specjalnie wzięłam ze sobą mniejszą sumę...to pewnie byłoby ich dużo więcej....a półki już się uginają więc przymknijmy oko...że lituję się nad nimi a nie nad własnym portfelem!
Wróciliśmy do domu pełni serdeczności przekazanej nam w tym miejscu od wszystkich obecnych i chętni ... na kolejne spotkania! Oby ich było więcej...i więcej.
Grzesiu był wniebowzięty oglądając książeczki. Polecono mi świetną bajkę "Niezapominajek" ... która doskonale obrazuje nasz obecny problem :)...po powrocie przeczytaliśmy dwa razy opowieść o Słoniku...na dobranoc już tylko przejrzeliśmy strony - myślę, że wrócimy nie raz do tej bajki.
PAMIĘTAJCIE - jutro też jest dzień, ponieważ jutro również "II Szczecińskie Spotkania z Książką dla Dzieci i Młodzieży" będą gościć czytelników w Pleciudze! Zapraszam z całego serca...
w chwilę po powrocie do domu:
Jeszcze raz DZIĘKUJĘ za to spotkanie...to bardzo ważne, że dzieci w Szczecinie są ważne...i dla nich (poniekąd dla rodziców, bo i oni mieli chyba największą frajdę :) ) są organizowane takie spotkania - wspaniale, że są wśród nas takie osoby, które o tym pamiętają!
Rozmawiając z koleżanką o targach książki jakie miały miejsce jakiś czas temu we Wrocławiu - byłam zazdrosna, tak bardzo pragnęłam by i książki przybyły do nas...nie wspominając o tym jak bardzo chciałam by moje dziecko chciało pójść ze mną gdzieś gdzie razem moglibyśmy powertować strony i przejrzeć pozycje książek - które byłyby dla nas doskonałą rozrywką na wieczorne wylegiwania.
Moja zazdrość nie miała końca, aż wreszcie odczytałam na pewnej stronie internetowej, że Szczecin nie jest jednak taki pokrzywdzony...bo pomysł miały Panie ... a nie tylko pomysł był im potrzebny ale i ...organizacja! Brawo - dziękuję bardzo w imieniu swoim i Syna!
I cóż ja mogę rzec w tej sprawie - szliśmy dość opornie, gdyż Syn odmówił chęci spacerowania, to też pomógł nam wózek...uff. Dojechaliśmy (tu też ja dotarłam na własnych dwóch nogach...) do Pleciugi, spoglądając z zachwytem na rodziców wychodzących z budynku z książeczką...bądź całą wieżyczką z książek. Wyszarpując kilka pieniążków ze słynnej ściany płaczu pobiegliśmy czym prędzej do książek.
Jakie one piękne! Wiele z nich już widziałam, bądź też posiadaliśmy albo i są nadal skryte w zakamarkach naszego mieszkanka. Z ogromną przyjemnością wertowałam strony, przeglądałam okładki - i gdybym mogła...przysięgam, że wzięłabym wszystkie.
Magia pięknych kolorów i obrazków sprawiła, że sama zachciałam być posiadaczką książek. Skusiliśmy się z Grzesiem na trzy z nich. Każda z innego wydawnictwa. I gdyby nie to, że specjalnie wzięłam ze sobą mniejszą sumę...to pewnie byłoby ich dużo więcej....a półki już się uginają więc przymknijmy oko...że lituję się nad nimi a nie nad własnym portfelem!
Wróciliśmy do domu pełni serdeczności przekazanej nam w tym miejscu od wszystkich obecnych i chętni ... na kolejne spotkania! Oby ich było więcej...i więcej.
Grzesiu był wniebowzięty oglądając książeczki. Polecono mi świetną bajkę "Niezapominajek" ... która doskonale obrazuje nasz obecny problem :)...po powrocie przeczytaliśmy dwa razy opowieść o Słoniku...na dobranoc już tylko przejrzeliśmy strony - myślę, że wrócimy nie raz do tej bajki.
PAMIĘTAJCIE - jutro też jest dzień, ponieważ jutro również "II Szczecińskie Spotkania z Książką dla Dzieci i Młodzieży" będą gościć czytelników w Pleciudze! Zapraszam z całego serca...
w chwilę po powrocie do domu:
Jeszcze raz DZIĘKUJĘ za to spotkanie...to bardzo ważne, że dzieci w Szczecinie są ważne...i dla nich (poniekąd dla rodziców, bo i oni mieli chyba największą frajdę :) ) są organizowane takie spotkania - wspaniale, że są wśród nas takie osoby, które o tym pamiętają!
sobota, 15 czerwca 2013
Micralite Superlite i ... plaża
Kupując przednie pompowane koła - marzyłam, że wezmę wózek na plażę. Ot co - w sumie był w planach wyjazd.
Zastanawiałam się - po wypróbowaniu Mamas&Papas Sola oraz Mutsy 4rider - czy będzie lepiej?
Odpowiedź brzmi TAK!
Jak dla mnie bomba...niewiele więcej rzeknę. Na suchym piachu przy schodzeniu na plażę owszem nie było to sunięcie bez problemu - ale powiedzmy, że był to tylko wyczuwalny opór, wystarczyło trochę mocniej popchnąć wózek.
Po plaży jechał bez zarzutu - mięciutko i przyjemnie. Niestety Synek nie miał chęci w nim jechać więc nie do końca jestem w stanie powiedzieć, czy jednak z "większym bagażem" dałby sobie radę? Myślę, że tak...po plaży nie jeździliśmy z malcem w wózku ale jednak po placach zabaw często zdarza mi się po piasku jeździć i nie odczułam tragedii na swoim kręgosłupie ani w ramionach podczas pchania wózka ;). Nawet dajemy radę przy małych kółkach przednich - przednie w górę - na tylne i jedziemy.
Polecam wózek osobom, które się wahają a chcą mieć zwinny i lekki wózek na wakacje - jednak nie jestem przekonana czy dałby radę przy maluchu, który spałby w nim. Jak dla mnie jest to świetny wózek na wypady do miasta, gdy dziecko już się wyśpi. Choć przyznam, zdarzyło się nam nawet w nim zasnąć - jednak trochę nie podobało mi się to, że głowa nie miała podparcia dobrego bo lekko obsuwała się.
Ps. doceniam jego duże tylne koła - dzięki nim jestem niezależna i mogę wjechać do tramwaju i autobusu po schodkach - niestety społeczeństwo nie jest zbyt pomocne i najchętniej szybko czmychają do drugich drzwi tramwaju/autobusu, jednak...zdarzają się uprzejme przypadki - którym jestem BAARDZO WDZIĘCZNA - DZIĘKUJĘ.
Zastanawiałam się - po wypróbowaniu Mamas&Papas Sola oraz Mutsy 4rider - czy będzie lepiej?
Odpowiedź brzmi TAK!
Jak dla mnie bomba...niewiele więcej rzeknę. Na suchym piachu przy schodzeniu na plażę owszem nie było to sunięcie bez problemu - ale powiedzmy, że był to tylko wyczuwalny opór, wystarczyło trochę mocniej popchnąć wózek.
Po plaży jechał bez zarzutu - mięciutko i przyjemnie. Niestety Synek nie miał chęci w nim jechać więc nie do końca jestem w stanie powiedzieć, czy jednak z "większym bagażem" dałby sobie radę? Myślę, że tak...po plaży nie jeździliśmy z malcem w wózku ale jednak po placach zabaw często zdarza mi się po piasku jeździć i nie odczułam tragedii na swoim kręgosłupie ani w ramionach podczas pchania wózka ;). Nawet dajemy radę przy małych kółkach przednich - przednie w górę - na tylne i jedziemy.
Polecam wózek osobom, które się wahają a chcą mieć zwinny i lekki wózek na wakacje - jednak nie jestem przekonana czy dałby radę przy maluchu, który spałby w nim. Jak dla mnie jest to świetny wózek na wypady do miasta, gdy dziecko już się wyśpi. Choć przyznam, zdarzyło się nam nawet w nim zasnąć - jednak trochę nie podobało mi się to, że głowa nie miała podparcia dobrego bo lekko obsuwała się.
Ps. doceniam jego duże tylne koła - dzięki nim jestem niezależna i mogę wjechać do tramwaju i autobusu po schodkach - niestety społeczeństwo nie jest zbyt pomocne i najchętniej szybko czmychają do drugich drzwi tramwaju/autobusu, jednak...zdarzają się uprzejme przypadki - którym jestem BAARDZO WDZIĘCZNA - DZIĘKUJĘ.
niedziela, 28 kwietnia 2013
Micralite superlite - spacery
Starałam się jak najbardziej obiektywnie ocenić wózek. Tak więc celem było - korzystanie przez okrągły tydzień z jego dobrodziejstw.
Zachwycają mnie tylne koła...mogę po różnej powierzchni przejechać bez problemu przechylając wózek. Podbija się fajnie - więc z przechylaniem i podbijaniem nie ma problemu.
Zakupiłam nawet przednie koła terenowe:

z nimi wózek wygląda bardzo stabilnie i jeździ super - szkoda że nie są one zwrotne ale cóż. Nie wszystko można mieć. Myślę, że po śniegu i na plaży będzie śmigał bez problemu.
Odnośnie przednich kół (tych skrętnych), są szeroko "rozstrzelone" co sprawia, że nie jest mi dobrze wnosić rozłożony wózek na piętra...lepiej wjeżdża mi się po schodach (to akurat jest super) - do tramwaju też ciężko go jakoś złapać wygodnie z dzieckiem. Łatwiej było mi z normalną parasolką która ma te rurki w jakiś sposób ustawione, że mogłam złapać wygodnie i wnieść wózek z małym. Tu ... nie opracowałam perfekcyjnego wnoszenia do środków transportu - więc chyba zostało mi wybierać te, które nie mają schodów albo na pieszo...
I jeszcze mały problem, na podjazdach...nie idzie wjechać tylnymi kołami co sprawia jednak sporo kłopotu - przednie dają radę ale jak np z dzieckiem w wózku przy dużym podjeździe sobie radzić bez większego wysiłku? nie da rady.
Mały nie narzeka, siedzi wygodnie chociaż czasem faktycznie razi brak podnóżka (to nie jest akurat dla nas problemem), jednak synek jak chce oprzeć nogi - to opiera na łączenie wózka które wygląda jak a'la podnóżek. Jednak zauważyłam, że naklejka już się odkleja z tego oto powodu...bez sensu.
Koszyk niby pojemny w miarę...ale pas przez środek - utrudnia wkładanie czegokolwiek. Mimo wszystko dajemy radę - zmieszczę koc, zabawki i jakieś przekąski małego...do tego ciuch na zmianę. Więc dajemy radę!

Wózek jak każdy - ma swoje minusy, ale na razie nie rażą mnie na tyle by się go pozbywać, bo bardzo się polubiliśmy ;) - czekam na wyprawę nad morze by sprawdzić więcej możliwości.
A oto wózek na spacerach:


Zachwycają mnie tylne koła...mogę po różnej powierzchni przejechać bez problemu przechylając wózek. Podbija się fajnie - więc z przechylaniem i podbijaniem nie ma problemu.
Zakupiłam nawet przednie koła terenowe:
z nimi wózek wygląda bardzo stabilnie i jeździ super - szkoda że nie są one zwrotne ale cóż. Nie wszystko można mieć. Myślę, że po śniegu i na plaży będzie śmigał bez problemu.
Odnośnie przednich kół (tych skrętnych), są szeroko "rozstrzelone" co sprawia, że nie jest mi dobrze wnosić rozłożony wózek na piętra...lepiej wjeżdża mi się po schodach (to akurat jest super) - do tramwaju też ciężko go jakoś złapać wygodnie z dzieckiem. Łatwiej było mi z normalną parasolką która ma te rurki w jakiś sposób ustawione, że mogłam złapać wygodnie i wnieść wózek z małym. Tu ... nie opracowałam perfekcyjnego wnoszenia do środków transportu - więc chyba zostało mi wybierać te, które nie mają schodów albo na pieszo...
I jeszcze mały problem, na podjazdach...nie idzie wjechać tylnymi kołami co sprawia jednak sporo kłopotu - przednie dają radę ale jak np z dzieckiem w wózku przy dużym podjeździe sobie radzić bez większego wysiłku? nie da rady.
Mały nie narzeka, siedzi wygodnie chociaż czasem faktycznie razi brak podnóżka (to nie jest akurat dla nas problemem), jednak synek jak chce oprzeć nogi - to opiera na łączenie wózka które wygląda jak a'la podnóżek. Jednak zauważyłam, że naklejka już się odkleja z tego oto powodu...bez sensu.
Koszyk niby pojemny w miarę...ale pas przez środek - utrudnia wkładanie czegokolwiek. Mimo wszystko dajemy radę - zmieszczę koc, zabawki i jakieś przekąski małego...do tego ciuch na zmianę. Więc dajemy radę!
Wózek jak każdy - ma swoje minusy, ale na razie nie rażą mnie na tyle by się go pozbywać, bo bardzo się polubiliśmy ;) - czekam na wyprawę nad morze by sprawdzić więcej możliwości.
A oto wózek na spacerach:


sobota, 20 kwietnia 2013
Micralite Superlite Fastfold
Od jakiegoś czasu intrygował mnie wózek Micralite super-lite fastfold. Jego wygląd odpychał a jednocześnie wprawiał mnie w zachwyt. Lekka spacerówka, a jednak trochę jak nie spacerówka. Nierozkładane siedzisko - którego nigdy nie tolerowałam....a jednak, skusiłam się na niego.
Oczywiście jedynym kolorem jaki wchodził w grę to żółty i radosny, smutne całkowicie czarne wózki nie potrafią podbić mojego serca. Chociażby wkładka musi być w ładnym kolorze. Jednak ma to swoje wady - robaczki ;). Nie wiem dlaczego ale uwielbiają atakować moje zielone i żółte ubrania, akcesoria i ... dodatki wózków.


Micralite super-lite fastfold - pokraczny stworek z przeróżnymi śmiesznymi kombinacjami. Przekombinowany? chyba nie, bardzo pomysłowy.
No ale ale...zaczniemy od zachwytów:
- baardzo lekki, waży zaledwie 6kg;
- wózek po złożeniu może sam stać i mimo, że zajmuje więcej miejsca niż parasolka to jednak nie jest to jakaś kolosalna różnica;
- można wymieniać wkładki co sprawia że jest ciekawszy (już mnie kusi, żeby zamówić jakąś ładną wkładkę do niego);
- w lato będzie idealny jednak BEZ WKŁADKI, jest to siateczkowe przewiewne siedzisko;
- siedzisko jest mięciutkie, takie hamakowe;
- bardzo łatwy w czyszczeniu - minimalizm materiału a siatkę można szybko szmatką przeczyścić;
- regulowana rączka, na początku sądziłam że będę musiała dokupić dodatkową przedłużkę (jest dostępna w sprzedaży) jednak na chwilę obecną (zobaczymy przy dłuższym użytkowaniu) jak ustawię w odpowiedniej pozycji to bardzo fajnie się prowadzi (mam 170cm wzrostu);
- bardzo fajne pasy, łatwo się zapinają.
- elastyczne siedzisko pozwala na to by boki mogły się trochę rozciągać przez co syn nie wygląda jak sardynka w puszce;
- posiada 2 tylne pompowane koła, z przodu koła obrotowe małe niepompowane;
- możliwość wymiany przednich kół na pompowane - co pozwoli na podróże po śniegu, w lesie oraz na plaży.
Kuszące? oczywiście, że kuszące - ale ja nigdy nie zapominam o minusach :)
Od razu po rozpakowaniu z kartonu wózka chciałam zauważyć jak najwięcej wad - żeby nie czuć się później rozczarowaną bardziej. A może taka moja natura, bo wiem, że nic nie jest doskonałe (a szkoda!).


W trakcie przyglądania się wózkowi i wyszukiwania tego co mi nie odpowiada jednocześnie próbowałam temu zaradzić...
a więc:
- budka baaaardzo malutka, okienko jest ale nic nie widać przez nie - jednak jest potwierdzenie, że na rynku mamy chyba już wszystko, ponieważ odkopałam z szafki dodatkowy daszek chroniący przed słońcem z firmy Sunshine Kids . Jest bardzo fajny, można go przymocować do wózka odpowiednio. Daszek można znaleźć na allegro, choć w chwili obecnej nie jest dostępny. Próbowałam dopasować daszek firmy Teutonia ale ten niestety nie był odpowiedni.
- kolejnym minusem tego wózka a jednocześnie jego zaletą jest WAGA - z jednej strony super bo wiem, że będę mogła zejść z piętra bez problemu, z drugiej strony jest bardzo niepewny, ponieważ bałabym się trochę zostawić wierzgające dziecko samo w wózku z zakupami zawieszonymi z tyłu - albo wyjmując go z wózka wiem, że wózek fiknąłby do tyłu (akurat tak miałam również z parasolką cosatto) więc nie jest to odosobniony przypadek - lekkie wózki tak mają. Na szczęśćie wymyśliłam, że skoro nie jestem w stanie zakupić obciążników z UK to kupię obciążniki na ręce do ćwiczeń ;). Doskonale sprawdziły się do tego obciążniki SPOKEY 0,75kg. Trzymają się bez problemu :) a wózek przestał być chwiejny;
- trochę martwi mnie to, że wózek nie rozkłada się całkowicie w dół (chociaż nie mam doświadczenia z siedziskami nierozkładalnymi więc nie wiem do jakiego stopnia można je przechylać), chociaż jest bardziej dopracowany niż jego poprzednia wersja, która była rozkładalna jeszcze mniej (co mnie do tamtego zniechęciło w ostatniej chwili, gdy miałam go kupić) - przyznam, że całkiem fajnie dziecko wygląda w takiej pozycji półleżącej, chociaż wózek docelowo nie ma mi służyć do dłuższych spacerów do snu tylko na szybkie wypady;
- mały koszyk na zakupy (nad czym ubolewam) - ale istnieje możliwość powieszenia torby na akcesoria na rączce i problem jest mniejszy;
- wózek nie posiada podnóżka, tzn coś co wygląda jak podnóżek jest schowane pod siedziskiem przez co dziecko nie ma zbytniego dostępu do niego, mój Synek akurat nie jest fanem podnóżków bo lubi jak mu majtają nóżki jednak spotkałam się z opiniami, że jest to minusem;
- pewnie dla niektórych sama konstrukcja wózka będzie wadą - mój partner na początku stwierdził, że przez to, że wózek ma "tyle rurek na wierzchu to nie sprawia, że on mu zaufa" to jednak nie jest to takim problemem :);
- z pewnością wadą można uznać to, że gdy ktoś nie lubi być obiektem, któremu się przyglądają inni - ten wózek sprawi, że tak będzie :).
Pierwszy spacer jeszcze przed nami, akurat gdy wózek dotarł to pogoda nie dopisywała, mimo, że jest już bardzo ładnie na dworze. Czekam teraz więc na sprawdzenie jego możliwości na spacerze...a w późniejszym czasie nad morzem.



Odnośnie obciążników na przód - wygląda to w ten sposób:



Wygląd oryginalnego daszka wózka:


Daszek wózka wspomagany daszkiem firmy Teutonia (niezbyt pasuje prawda? wygląda jakby miał leżeć na twarzy dziecka):


I na końcu daszek firmy Sunshine Kids:



I jeszcze prezentacja z zawartością :) Mój 2 latek w wózku (waga 14kg i 96cm wzrostu):

Wygląda odstraszająco czy zachwycająco? Sami oceńcie, a w chwili obecnej mi się podoba :).
WYMIARY WÓZKA (dość ważna sprawa - sama się głowiłam i szukałam w internecie ile ma cm tu i tam):
Wysokość z rączką: 104cm
Szerokość rozstawu z kołami
- z tyłu: 40cm
- z przodu: 60cm
długość wózka: 75cm
wysokość siedziska: 55cm
szerokość siedziska: 24cm (w najszerszym miejscu 39cm)
głębokość siedziska 23cm
wymiary po złożeniu:
wys102xdł35xszer40
Oczywiście jedynym kolorem jaki wchodził w grę to żółty i radosny, smutne całkowicie czarne wózki nie potrafią podbić mojego serca. Chociażby wkładka musi być w ładnym kolorze. Jednak ma to swoje wady - robaczki ;). Nie wiem dlaczego ale uwielbiają atakować moje zielone i żółte ubrania, akcesoria i ... dodatki wózków.
Micralite super-lite fastfold - pokraczny stworek z przeróżnymi śmiesznymi kombinacjami. Przekombinowany? chyba nie, bardzo pomysłowy.
No ale ale...zaczniemy od zachwytów:
- baardzo lekki, waży zaledwie 6kg;
- wózek po złożeniu może sam stać i mimo, że zajmuje więcej miejsca niż parasolka to jednak nie jest to jakaś kolosalna różnica;
- można wymieniać wkładki co sprawia że jest ciekawszy (już mnie kusi, żeby zamówić jakąś ładną wkładkę do niego);
- w lato będzie idealny jednak BEZ WKŁADKI, jest to siateczkowe przewiewne siedzisko;
- siedzisko jest mięciutkie, takie hamakowe;
- bardzo łatwy w czyszczeniu - minimalizm materiału a siatkę można szybko szmatką przeczyścić;
- regulowana rączka, na początku sądziłam że będę musiała dokupić dodatkową przedłużkę (jest dostępna w sprzedaży) jednak na chwilę obecną (zobaczymy przy dłuższym użytkowaniu) jak ustawię w odpowiedniej pozycji to bardzo fajnie się prowadzi (mam 170cm wzrostu);
- bardzo fajne pasy, łatwo się zapinają.
- elastyczne siedzisko pozwala na to by boki mogły się trochę rozciągać przez co syn nie wygląda jak sardynka w puszce;
- posiada 2 tylne pompowane koła, z przodu koła obrotowe małe niepompowane;
- możliwość wymiany przednich kół na pompowane - co pozwoli na podróże po śniegu, w lesie oraz na plaży.
Kuszące? oczywiście, że kuszące - ale ja nigdy nie zapominam o minusach :)
Od razu po rozpakowaniu z kartonu wózka chciałam zauważyć jak najwięcej wad - żeby nie czuć się później rozczarowaną bardziej. A może taka moja natura, bo wiem, że nic nie jest doskonałe (a szkoda!).
W trakcie przyglądania się wózkowi i wyszukiwania tego co mi nie odpowiada jednocześnie próbowałam temu zaradzić...
a więc:
- budka baaaardzo malutka, okienko jest ale nic nie widać przez nie - jednak jest potwierdzenie, że na rynku mamy chyba już wszystko, ponieważ odkopałam z szafki dodatkowy daszek chroniący przed słońcem z firmy Sunshine Kids . Jest bardzo fajny, można go przymocować do wózka odpowiednio. Daszek można znaleźć na allegro, choć w chwili obecnej nie jest dostępny. Próbowałam dopasować daszek firmy Teutonia ale ten niestety nie był odpowiedni.
- kolejnym minusem tego wózka a jednocześnie jego zaletą jest WAGA - z jednej strony super bo wiem, że będę mogła zejść z piętra bez problemu, z drugiej strony jest bardzo niepewny, ponieważ bałabym się trochę zostawić wierzgające dziecko samo w wózku z zakupami zawieszonymi z tyłu - albo wyjmując go z wózka wiem, że wózek fiknąłby do tyłu (akurat tak miałam również z parasolką cosatto) więc nie jest to odosobniony przypadek - lekkie wózki tak mają. Na szczęśćie wymyśliłam, że skoro nie jestem w stanie zakupić obciążników z UK to kupię obciążniki na ręce do ćwiczeń ;). Doskonale sprawdziły się do tego obciążniki SPOKEY 0,75kg. Trzymają się bez problemu :) a wózek przestał być chwiejny;
- trochę martwi mnie to, że wózek nie rozkłada się całkowicie w dół (chociaż nie mam doświadczenia z siedziskami nierozkładalnymi więc nie wiem do jakiego stopnia można je przechylać), chociaż jest bardziej dopracowany niż jego poprzednia wersja, która była rozkładalna jeszcze mniej (co mnie do tamtego zniechęciło w ostatniej chwili, gdy miałam go kupić) - przyznam, że całkiem fajnie dziecko wygląda w takiej pozycji półleżącej, chociaż wózek docelowo nie ma mi służyć do dłuższych spacerów do snu tylko na szybkie wypady;
- mały koszyk na zakupy (nad czym ubolewam) - ale istnieje możliwość powieszenia torby na akcesoria na rączce i problem jest mniejszy;
- wózek nie posiada podnóżka, tzn coś co wygląda jak podnóżek jest schowane pod siedziskiem przez co dziecko nie ma zbytniego dostępu do niego, mój Synek akurat nie jest fanem podnóżków bo lubi jak mu majtają nóżki jednak spotkałam się z opiniami, że jest to minusem;
- pewnie dla niektórych sama konstrukcja wózka będzie wadą - mój partner na początku stwierdził, że przez to, że wózek ma "tyle rurek na wierzchu to nie sprawia, że on mu zaufa" to jednak nie jest to takim problemem :);
- z pewnością wadą można uznać to, że gdy ktoś nie lubi być obiektem, któremu się przyglądają inni - ten wózek sprawi, że tak będzie :).
Pierwszy spacer jeszcze przed nami, akurat gdy wózek dotarł to pogoda nie dopisywała, mimo, że jest już bardzo ładnie na dworze. Czekam teraz więc na sprawdzenie jego możliwości na spacerze...a w późniejszym czasie nad morzem.
Odnośnie obciążników na przód - wygląda to w ten sposób:
Wygląd oryginalnego daszka wózka:
Daszek wózka wspomagany daszkiem firmy Teutonia (niezbyt pasuje prawda? wygląda jakby miał leżeć na twarzy dziecka):
I na końcu daszek firmy Sunshine Kids:
I jeszcze prezentacja z zawartością :) Mój 2 latek w wózku (waga 14kg i 96cm wzrostu):
Wygląda odstraszająco czy zachwycająco? Sami oceńcie, a w chwili obecnej mi się podoba :).
WYMIARY WÓZKA (dość ważna sprawa - sama się głowiłam i szukałam w internecie ile ma cm tu i tam):
Wysokość z rączką: 104cm
Szerokość rozstawu z kołami
- z tyłu: 40cm
- z przodu: 60cm
długość wózka: 75cm
wysokość siedziska: 55cm
szerokość siedziska: 24cm (w najszerszym miejscu 39cm)
głębokość siedziska 23cm
wymiary po złożeniu:
wys102xdł35xszer40
Subskrybuj:
Posty (Atom)






